Mateuszek urodził się z genetyczną chorobą jaką jest rdzeniowy zanik mięśni, zespół Werdniga-Hoffmana. Mając niespełna 4 miesiące życia w wyniku choroby podstawowej i czterech zapaleń płuc Mateusz przestał samodzielnie oddychać. Przeprowadzono zabieg tracheostomii, aby mógł być wentylowany przez respirator. W trakcie przeprowadzonych zabiegów oraz przez pobyt na intensywnej terapii nasz synek zakaził się gronkowcem złocistym, gronkowcem skórnym, pałeczką ropy błękitnej oraz sepsą. Jego organizm był zatruty antybiotykami i wycieńczony chorobą.

Zdjęcie_Mateuszka_2

Po powrocie do domu usilnie szukałam środków, które w najbardziej naturalny sposób wzmocnią i odtrują organizm Mateusza. Tak trafiłam na Alveo.

Dzięki Dorocie Ferfeckiej, koleżance męża, która współpracuje z firmą Akuna rozpoczęliśmy kurację. Niestety na początku nie było łatwo… Mateuszek po podaniu Alveo dostawał duszności, akcja serca dochodziła do 180 uderzeń na minutę, oblewał go pot. Po kilku tygodniach stosowania, odstawiłam preparat.

W tym czasie czytałam wiele artykułów, w których opisywano jak dobrze zioła zawarte w Alveo wpływają na organizm. Postanowiłam spróbować jeszcze raz. Sytuacja powtórzyła się. Nie byłam zadowolona, co więcej byłam zła, gdyż miałam nadzieję że i nam pomoże ten „cudowny płyn”. Odstawiłam Alveo i postanowiłam, że nikt mnie już do niego nie przekona.

Wtedy Dorota, z którą byłam w ciągłym kontakcie telefonicznym, doradziła nam, aby podawać po minimalnej dawce (1 ml) i stopniowo zwiększać porcje. Poprosiła, abym spróbowała jeszcze raz.  Na początku miałam opory, bo ciężko patrzeć na własne dziecko, które zamiast czuć się lepiej opada z sił.

To będzie ostatnia próba – pomyślałam. Przygotowałam się do tego solidnie, po to, aby udowodnić swoją rację, że Alveo nie działa korzystnie na organizm mojego synka. Utworzyłam w komputerze arkusz z wynikami badań Mateuszka aby mieć porównanie i rozpoczęłam podawanie Alveo. Przez pierwsze cztery tygodnie nie zauważyłam żadnych zmian, ani pozytywnych ani negatywnych. Kolejne dwa tygodnie przyniosły pierwsze efekty: moje dziecko spało całą noc a w dzień było bardziej aktywne i spokojne.

Ze względu na to, że Mateuszek się nie rusza, jego perystaltyka jelit była tak słaba, że miał ogromne problemy z wypróżnianiem. Po czterech miesiącach stosowania Alveo i to się zmieniło. Brzuszek był miękki i bez kolek. Potem przyszedł czas na badania. Pierwsze wyniki były lepsze od tych „sprzed Alveo”, a kolejne ucieszyły mnie jeszcze bardziej!

Zdjęcie_Mateuszka_1

Dzisiaj Mateusz pije 20 ml. Alveo dziennie, czuje się dobrze. Jego organizm jest mniej poddany na infekcje, które zagrażają jego życiu.

W ślad za Mateuszkiem poszła reszta rodziny i systematycznie dostarczamy sobie te 28 ml. zdrowia dziennie. Przekonałam się o pozytywnym działaniu Alveo i polecam je z całego serca 🙂

Katarzyna Wójcik

One thought on “Alveo w chorobie zespołu Werdniga-Hoffmana

  1. Dobrze, że nie poddałaś się i podjęłaś tę trzecią próbę … jak to mówią do trzech razy sztuka ☺ pozdrawiam Mateuszka i Jego Mamę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *