Znany nam cukier stołowy (sacharoza), składa się z dwóch cukrów prostych: glukozy i fruktozy, zmieszanych w równych proporcjach. I o ile glukoza jest potrzebna każdej naszej komórce, to fruktoza już niestety nie…

Jeśli jeszcze byłaby pozyskiwana ze źródeł naturalnych (np. z owoców), to pewnie byłoby ok, ale niestety takie wytwarzanie jest zbyt drogie, dlatego jest rafinowana z przemysłowo produkowanej glukozy i sacharozy.

Przez wiele lat uważano, że fruktoza jest bezpiecznym cukrem. Bardzo często była dodawana do produktów dla osób chorujących na cukrzycę (i nadal jest), ponieważ ma niski indeks glikemiczny i po jej spożyciu nie wzrasta gwałtownie poziom cukru we krwi.

Często jest też stosowana przez producentów żywności, którzy masowo dodają ją do różnych produktów, ponieważ jest znacznie słodsza od glukozy i tańsza.

Niestety spożywanie fruktozy nie jest dla nas bezpieczne.

Dlaczego?

Badania udowodniły, że zmniejsza stężenia leptyny – hormonu kontrolującego apetyt, a poprzez to zwiększa łaknienie i może prowadzić do otyłości, zwłaszcza niebezpiecznej otyłości brzusznej.

Fruktoza daje po prostu organizmowi sygnał, że ma dalej jeść! Natomiast glukoza działa odwrotnie: zwiększa stężenie leptyny, a zmniejsza greliny, która wciąż domaga się jedzenia…

Ale, to nie wszystko… Udowodniono, że jest częstą przyczyną stłuszczenia wątroby, insulinooporności, cukrzycy, dny moczanowej, a nawet miażdżycy. Dlaczego tak się dzieje?

Otóż, jeśli w naszym organizmie znajduje się za dużo fruktozy, to organizm odkłada ją w postaci tkanki tłuszczowej, oblepiając nią nasze organy wewnętrzne i zwiększając poziom trójglicerydów.

No i fruktoza jest metabolizowana w komórkach wątroby, podobnie jak alkohol! Wykorzystuje te same ścieżki co etanol. Z tą tylko różnicą, że nadmiar alkoholu czujemy (“szumi” w głowie), a fruktozy już nie… Dlatego jej nadmierne spożywanie, prowadzi do podobnych powikłań jakie daje nadużywanie mocniejszych trunków, czyli np. stluszczenia, a nawet marskości wątroby, a my w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy…

Mówi się, że markość wątroby to choroba alkoholików. Okazuje się, że nie tylko…

Gdzie zatem kryje się fruktoza?

W wielu produktach żywnościowych, np. w płatkach śniadaniowych, ciastkach, lodach, sokach w kartonie, napojach gazowanych, dżemach, itp. Bardzo często występuje tam jako syrop glukozowo-fruktozowy. Słyszeliście o nim? Tak, tak. To właśnie ten słynny syrop, o którym dość często się mówi.

Jest znacznie tańszy od cukru i wygodny w użyciu, bo jest w płynie (ma postać bezbarwnej lub jasnożółtej cieczy) i tak zakonserwowany, żeby go można było długo przechowywać.

Jest w nim bardzo dużo syntetycznej fruktozy (ok.42%), która oszukuje nasz organizm poprzez blokowanie informacji od leptyny.

To dlatego właśnie rozpoczynając paczkę ciastek czy cukierków, nie możemy przestać jeść i opróżniamy ją do końca, bo leptyna się nie włączyła i nie “powiedziała”, że jesteśmy już najedzeni…

Fruktozę znajdziemy również w – uważanym za zdrowy – syropie z agawy, który zawiera więcej fruktozy niż jakakolwiek inna substancja słodząca!

Syrop ten, bardzo często jest reklamowany jako “naturalny”. W rzeczywistości jest to wysoce przetworzony produkt mający w swoim składzie ok. 80 procent fruktozy, a nawet więcej! (w zależności od producenta). Końcowy produkt w ogóle nie przypomina oryginalnej agawy i nie ma dosłownie żadnych wartości odżywczych.

Pełno fruktozy jest również w miodzie. Plusem jest to, że jest to postać naturalna a nie syntetyczna (jeśli oczywiście jest to miód ze znajomej pasieki). Wszyscy wiemy, że miód może przynieść wiele korzyści zdrowotnych, jeśli jednak mamy problemy z wątrobą, trzustką, wrażliwością na insulinę lub leptynę, to lepiej go stosować bardzo oszczędnie.

Dlaczego jeszcze warto ograniczać fruktozę?

Dr Richard Johnson, profesor medycyny i wykładowca  na Uniwersytecie w Kolorado, odkrył w swoich badaniach, że główną przyczyną otyłości, nadciśnienia tętniczego i chorób nerek jest podwyższone stężenie kwasu moczowego.

Co zatem przyczynia się do zwiększenia stężenia kwasu moczowego?

Powszechnie wiadomo, że mięso i pokarmy bogate w puryny mogą wpływać na jego ilość. Jednak okazuje się, że to właśnie spożywanie dużych ilości fruktozy powoduje wzrost stężenia kwasu moczowego, który jest po prostu produktem ubocznym metabolizmu fruktozy!

A tak przy okazji, wiecie jaka jeszcze substancja powoduje zwiększenie kwasu moczowego?

Piwo! Drożdże i inne składniki wykorzystywane przy jego produkcji, powodują niekontrolowany wzrost niechcianego kwasu. To dlatego właśnie ludzie, którzy uwielbiają piwo, bardzo często mają problem z podwyższonym ciśnieniem krwi, wysokim poziomem trójglicerydów i  tzw. “piwną oponką”.

A co z owocami? W nich też przecież znajdziemy fruktozę.

Jest jednak zasadnicza rożnica: to jest fruktoza w naturalnej postaci. Poza tym, w owocach nie znajduje się tylko fruktoza, ale mnóstwo potrzebnych nam składników odżywczych.

Jeśli nie mamy problemów z insulinoopornością, to kilka porcji owoców dziennie nie zaburzy nam metabolizmu. Problem pojawia się wtedy, kiedy spożywamy znacznie wiecej fruktozy w postaci przetworzonych produktów niż ze źródeł naturalnych.

Wiecie, że np. napój gazowany zawiera około 36 gramów fruktozy? To tyle samo, ile mieści się w 4 bananach albo 9 miseczkach truskawek! Do tego jest w płynie, czyli szybko wchodzi do organizmu i błyskawicznie podnosi poziom cukru.

Z tego samego powodu, nie powinno się pić dużo soków z owoców, nawet z własnej, domowej sokowirówki.

Dlaczego?

Robiąc sok, pozbawiamy owoce całego błonnika, który normalnie stosowany z całymi owocami spowolniłby wchłanianie cukru. Dlatego zamiast soku, lepiej jest robić koktajl np. w blenderze albo jeszcze lepiej w wyciskarce, bo wtedy miksujemy albo wyciskamy całe owoce, a nie tylko sok. Jest to szczególnie ważne dla osób, które mają problemy z prawidłowym funkcjonowaniem trzustki czy wątroby.

I jeszcze jedno.

Wiemy, że cukier i wszelkie słodkie, przetworzone przekąski nie są zdrowe. Dlatego często zamieniamy je np. na słodkie suszone owoce ( w których jest dużo skoncentrowanego cukru) i myślimy, że jest ok.

Zobaczcie, jak to może wyglądać w praktyce:

“Jest czwartkowe popołudnie, godzina 15. Jesteś jeszcze w pracy. Jesteś głodny, rozdrażniony i zmęczony. Normalnie w tej chwili sięgnąłbyś po batonik snickers, muffinkę albo kilka ciasteczek oreo, ale przecież próbujesz odżywiać się zdrowiej i wiesz, że są to kiepskie wybory. Więc zamiast tego zjadasz suszony owoc i batonik orzechowy”.

Niby dobrze, bo przecież bardziej zdrowo, ale jest jeden mały problem… Twój mózg nie widzi różnicy! A przynajmniej nie od razu. Chciał coś słodkiego i dostał. Dostał porcję cukru i … fruktozy!

Jeśli zatem chcemy pozbyć się złych nawyków spożywania słodkości, to takie “zdrowsze” wybory nam niestety nie pomogą, ponieważ wysyłają do mózgu sygnały przyjemności, którą czerpiemy po ich zjedzeniu.

W ten sposób tworzą się nieprawidłowe nawyki żywieniowe, które nie jest łatwo zmienić…

Jeśli jeszcze dochodzą do tego sytuacje stresujące (a ich nam nie brakuje), które bardzo zakłócają próby kontrolowania naszych nawyków, to tym trudniej jest nam się oprzeć wszelkim zachciankom…

Ale o stresie i wpływie emocji na nasze zdrowie i dobre samopoczucie, napiszę innym razem 🙂

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23280226

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2010/03/13/richard-johnson-interview.aspx

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fruktoza

https://pl.wikipedia.org/wiki/Syrop_glukozowo-fruktozowy

“Zdrowie zaczyna się od jedzenia” Melissa Hartwig, Dallas Hartwig

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *