„Ludzie są szczęśliwi dokładnie w takim stopniu, w jakim chcą być szczęśliwi”

Dzisiaj chciałabym się podzielić z Tobą pewną historią napisaną przez Johna Kalencha, dzięki której już dawno temu zrozumiałam, że nie da się wszystkich zadowolić…

„Pewien mężczyzna zaczął regularnie przychodzić do tej samej restauracji. Po jakimś czasie został jej stałym klientem. Zawsze siadał przy tym samym stoliku i zamawiał to samo jedzenie. Jeden z kelnerów zainteresował się tym człowiekiem. Pewnego wieczoru, gdy mężczyzna skończył jeść zamówione danie, kelner zatrzymał się przy jego stoliku i zapytał czy wszystko jest w porządku.

Mężczyzna odpowiedział, że jedzenie i obsługa były dobre, ale tego, co naprawdę lubi – chleba – restauracja serwuje tylko jedną kromkę. Kelner zapamiętał tę uwagę. Kiedy mężczyzna pojawił się następnym razem w restauracji, podano mu przed posiłkiem dwie kromki chleba. Kiedy skończył jeść, podszedł do niego kelner i zapytał, czy wszystko było w porządku.

Mężczyzna odpowiedział, że jedzenie i obsługa były dobre, ale tego, co naprawdę lubi – chleba – przyniesiono mu tylko dwie kromki. Kelner zapamiętał również i tę uwagę. Następnym razem, kiedy mężczyzna przyszedł na obiad, kelner postawił na jego stoliku koszyk z chlebem, w którym były co najmniej cztery kromki. Po posiłku kelner znów zapytał go, czy wszystko było w porządku, na co klient, jak poprzednio, odpowiedział, że tak naprawdę lubi chleb – życzyłby sobie, aby restauracja serwowała go znacznie więcej.

Wówczas kelner zwrócił się do szefa restauracji i wspólnie obmyślili pewien plan, aby w pełni zadowolić swojego klienta. Tego dnia, kiedy spodziewano się przyjścia mężczyzny, zamówiono u piekarza olbrzymi bochen chleba. Długi prawie na metr! Kiedy oczekiwany klient zjawił się w restauracji, kelner i szef pospieszyli do kuchni, umieścili gigantyczny, niepokrojony bochenek chleba na dwóch tacach i zanieśli go do stolika mężczyzny. Chleb nie mieścił się na stole. Oba jego końce wystawały poza krawędzie blatu.

Kelner i szef restauracji rozpromienieni i zaciekawieni czekali na reakcję klienta. Ten jednak spojrzał na nich z grymasem niezadowolenia i powiedział: „Wolałbym, żebyśmy poprzestali na jednej kromce jak dawniej”.

Jaki mamy wniosek z tej historii?
Choćbyś nie wiem jak bardzo się starała, nie dogodzisz wszystkim. To niemożliwe. Każdy z nas jest inny, ma inne wartości, inne przekonania, przyzwyczajenia.
To, co dla Ciebie wydaje się atrakcyjne, wartościowe, to dla innych wcale takie nie musi być. I to jest ok.
Jeśli będziesz kogoś chcieć uszczęśliwiać na siłę, to będziesz sfrustrowana, a człowiek, któremu chciałaś (według Ciebie) zrobić przyjemność będzie na Ciebie zły, a może jeszcze się obrazi. Odczułam to niestety wielokrotnie na własnej skórze…

Jak powiedział Bill Cosby:
„Nie znam klucza do sukcesu, ale kluczem do porażki jest próbować zadowolić wszystkich.”

Czasem też tak jest, że niektórzy ludzie czerpią zadowolenie z narzekania i bycia wiecznie niezadowolonymi. Nawet gdybyśmy bardzo się starali, to nie zmienimy ich podejścia. Tak samo jak nie sprawimy, żeby wszyscy ludzie nas lubili. To po prostu niemożliwe. Ty też nie lubisz wszystkich, prawda?

Szukajmy ludzi sobie podobnych, którzy mają cele, wartości i marzenia spójne z naszymi. Tych, którzy naprawdę chcą coś zmienić, którzy pozytywnie nastawiają się do życia pomimo trudności pojawiających się na ich drodze, którzy szukają rozwiązania problemów, a nie problemów w rozwiązaniach. Tylko z takimi ludźmi nawiążemy nić porozumienia i możemy wspólnie stworzyć coś fajnego.

Tylko tym, którzy chcą sobie pomóc, można tak naprawdę pomóc. Wtedy rzeczywiście zadowolenie może dotyczyć obu stron. Tak myślę.

A Ty jak uważasz?

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.